Jesz właśnie wyjątkową kolację z ukochanym, za którą zabuliłaś, po promocji na gruponie? Wylewasz swoje łezki w fartuszek, bo żaden nie obdarował kwiatkiem w ten radosny dzień? A może narzekasz jakie to beznadziejne i kiczowate świętować miłość (sic!) razem z motłochem i plebsem? Niezależnie od tego co teraz robisz, wiedz że zostałaś/eś zainfekowany.
Operatorzy komórkowi, stacje paliw ze specjalnymi ofertami, dyskonty, telewizja, radio, restauracje i knajpy, a nawet emerytki od tulipanów stojące tłumnie na Nowym Świecie. Wszyscy chcą cię wychujać. Przez twoją naiwność, nabijasz im kabzę dwa razy mocniej, niż w "normalny" dzień. Sam zaś uszczuplasz konto już na początku miesiąca i często nie poruchasz, bo dostajesz fochem po twarzy za źle wybrane kwiaty, lub tani prezent. Czy napewno warto?
P.S. Ja mam dzisiaj zwyczajny dzień, wieczorem pokryję moją kobyłę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz